Wpisy archiwalne w kategorii
czołgiem!
| Dystans całkowity: | 12257.30 km (w terenie 3565.00 km; 29.08%) |
| Czas w ruchu: | 582:07 |
| Średnia prędkość: | 20.94 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 49.00 km/h |
| Liczba aktywności: | 255 |
| Średnio na aktywność: | 48.07 km i 2h 18m |
| Więcej statystyk | |
Taki trening:)
Etap
Taki trening:)
Etap 1
10 rano ustawka z Guciem112 w Łagiewnikach, tam najpierw 2,5 pętli kasztanów, potem dwa razy podjazd i zjazd za kapliczką, dokończenie pętli i przez centrum na Lublinek. Objechaliśmy sobie lotnisko tylko szybciej niż wczoraj. woda mi wyszła z bidonu, się zmęczyłem więc do domu na obiad:)
Etap 2
Z ojcem Pabianice, Porszewice, Kanzas, Retkinia trochę naokoło żebym mógł setę sobie wpisać hehe
Etap 1
10 rano ustawka z Guciem112 w Łagiewnikach, tam najpierw 2,5 pętli kasztanów, potem dwa razy podjazd i zjazd za kapliczką, dokończenie pętli i przez centrum na Lublinek. Objechaliśmy sobie lotnisko tylko szybciej niż wczoraj. woda mi wyszła z bidonu, się zmęczyłem więc do domu na obiad:)
Etap 2
Z ojcem Pabianice, Porszewice, Kanzas, Retkinia trochę naokoło żebym mógł setę sobie wpisać hehe
- DST 101.00km
- Teren 40.00km
- Czas 04:45
- VAVG 21.26km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 maja 2008
Kategoria czołgiem!
Lajtowe kręcenie
Lajtowe kręcenie z ojcem w okolicach złotna, potem podjechał kumpel, łyknęliśmy piwko i objechaliśmy tempem spacerowym lotnisko, dziś się nie przemęczałem:)
- DST 32.00km
- Teren 14.00km
- Czas 01:54
- VAVG 16.84km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 25 maja 2008
Kategoria czołgiem!
ustawka z chłopakami z forum.rowerowe.org
ustawka z chłopakami z forum.rowerowe.org
Łódź - Lublinek - Łaskowice - Pabianice - Hermanów - Staw Jezior Duży - Róża - Ldzań - Rokitnica - Aleksandrówek - Ldzań - Morgi - Mierzączka Duża - Dłutów - Leszczyny Duże - Zofiówka - Prawda - Guzew - Stara Gadka - Stawy Stefańskiego-Retkina
ekipa
Maciej, Xanagaz, Bendus . Ja
goscinnie na stefku
Demvari, Gucio112
Pierwszy postój

mały zjazd

Żwirownia w okolicach Rokitnicy (ale plaża)

Rider's Triumph

Hell is breaking loose

ekipa w komplecie

tradycyjny pokarm bikera

klekot też był głodny

na stefańskim

konsumpcja :P

nasza ekipa

zdjęcia krojone of course:P
Łódź - Lublinek - Łaskowice - Pabianice - Hermanów - Staw Jezior Duży - Róża - Ldzań - Rokitnica - Aleksandrówek - Ldzań - Morgi - Mierzączka Duża - Dłutów - Leszczyny Duże - Zofiówka - Prawda - Guzew - Stara Gadka - Stawy Stefańskiego-Retkina
ekipa
Maciej, Xanagaz, Bendus . Ja
goscinnie na stefku
Demvari, Gucio112
Pierwszy postój

mały zjazd

Żwirownia w okolicach Rokitnicy (ale plaża)

Rider's Triumph

Hell is breaking loose

ekipa w komplecie

tradycyjny pokarm bikera

klekot też był głodny

na stefańskim

konsumpcja :P

nasza ekipa

zdjęcia krojone of course:P
- DST 96.00km
- Teren 40.00km
- Czas 05:00
- VAVG 19.20km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Na działkę, czyszczenie
Na działkę, czyszczenie roweru, grill, piwko i z powrotem
- DST 48.00km
- Teren 5.00km
- Czas 02:02
- VAVG 23.61km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Ustawka Błotno-szosowa z chłopakami
Ustawka Błotno-szosowa z chłopakami z forum
Łódź-Zgierz-Malinka-Grotniki-Orla-
Chociszew-Mikołajew-Nowa Jerozolima-Mariampol-Gajówka-Dalików-Sarnów-
Szadłów-Puczniew-Piorunówek-Piorunów-
Kwiatkowice-Wodzierady-Chorzeszow-Lublinek-Łódź
Ekipa: Od lewej Emil, ja, Łukasz, Tomek, Marcin
Łódź-Zgierz-Malinka-Grotniki-Orla-
Chociszew-Mikołajew-Nowa Jerozolima-Mariampol-Gajówka-Dalików-Sarnów-
Szadłów-Puczniew-Piorunówek-Piorunów-
Kwiatkowice-Wodzierady-Chorzeszow-Lublinek-Łódź
Ekipa: Od lewej Emil, ja, Łukasz, Tomek, Marcin
- DST 121.00km
- Teren 50.00km
- Czas 05:34
- VAVG 21.74km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
A trip to Rogów
A trip to Rogów
trasa - Baza, Dąbrowa, Wiączyń, Eufeminów, Rochna, Tworzyjanki, Rogów, Jasień, Henryków, Syberia, Grzmiąca, Moskwa, Byszewy, Kalonka, Las Łagiewnicki, i do domu
Dziś jak zwykle: spałem 5 godzin bo piwo było, a tu ustawka z Maciejem na 9...o 9:15 stawiłem sie na Dąbrowie i ruszyliśmy, celem wyprawy było Arboretum w Rogowie czyli wydzielony park z mnóstwem fajnych drzew i krzewów. Przebiliśmy się przez Wiączyń Rochnę i Tworzyjanki kombinując jak sie da bokami dojechaliśmy do Rogowa... a tam ZONK bo z rowerami nas wpuścić nie chcieli a zostawić maszynki pod płotem strach... Kiedyś się autem śmignie trudno.Wypiliśmy po TYSKIM i w drogę, cały weekeend straszyli deszczem ale my na niebie widzieliśmy tylko zachmurzenie i miejscami prześwitywało słońce.
Wbilismy sie na nasze ukochane wzniesienia łódzkie i kombinacyjnie z górki i pod górke przemieszczaliśmy się do Łagiewnik. Kilosy upływały a na niebie robiła się masakra, za Kalonka zaczęło dobrze kropić a parę kilometrów przed Barem w Łagiewnikach dostaliśmy solidna porcje deszczu. W Barze piwko, chleb ze smalcem, ogórki itp, Maciek wyciągnął stos ubiorów na deszcz i niepogodę a ja tylko w krótkich portkach, koszulce i rękawkach... Spiliśmy tyskacza i ruszyłem pełna parą do domu przez centrum aby sie rozgrzać W domu spojrzałem w lustro i oczywiście błotny potwór..
Yeah, takie wypady to lubię
trasa - Baza, Dąbrowa, Wiączyń, Eufeminów, Rochna, Tworzyjanki, Rogów, Jasień, Henryków, Syberia, Grzmiąca, Moskwa, Byszewy, Kalonka, Las Łagiewnicki, i do domu
Dziś jak zwykle: spałem 5 godzin bo piwo było, a tu ustawka z Maciejem na 9...o 9:15 stawiłem sie na Dąbrowie i ruszyliśmy, celem wyprawy było Arboretum w Rogowie czyli wydzielony park z mnóstwem fajnych drzew i krzewów. Przebiliśmy się przez Wiączyń Rochnę i Tworzyjanki kombinując jak sie da bokami dojechaliśmy do Rogowa... a tam ZONK bo z rowerami nas wpuścić nie chcieli a zostawić maszynki pod płotem strach... Kiedyś się autem śmignie trudno.Wypiliśmy po TYSKIM i w drogę, cały weekeend straszyli deszczem ale my na niebie widzieliśmy tylko zachmurzenie i miejscami prześwitywało słońce.
Wbilismy sie na nasze ukochane wzniesienia łódzkie i kombinacyjnie z górki i pod górke przemieszczaliśmy się do Łagiewnik. Kilosy upływały a na niebie robiła się masakra, za Kalonka zaczęło dobrze kropić a parę kilometrów przed Barem w Łagiewnikach dostaliśmy solidna porcje deszczu. W Barze piwko, chleb ze smalcem, ogórki itp, Maciek wyciągnął stos ubiorów na deszcz i niepogodę a ja tylko w krótkich portkach, koszulce i rękawkach... Spiliśmy tyskacza i ruszyłem pełna parą do domu przez centrum aby sie rozgrzać W domu spojrzałem w lustro i oczywiście błotny potwór..
Yeah, takie wypady to lubię
- DST 103.00km
- Teren 35.00km
- Czas 04:55
- VAVG 20.95km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 maja 2008
Kategoria czołgiem!
- DST 17.00km
- Teren 5.00km
- Czas 00:55
- VAVG 18.55km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Od Rana po mieście
Od Rana po mieście na Crossie ( od razu lepsze czasy :D:) Potem z ojcem po okolicy
- DST 40.00km
- Czas 01:44
- VAVG 23.08km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 maja 2008
Kategoria czołgiem!
z Ojcem do Kanzasu,
z Ojcem do Kanzasu, potem Żabiczki Złotno, Dom
- DST 28.00km
- Teren 10.00km
- Czas 01:29
- VAVG 18.88km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Setka na 3 razy
Setka na 3 razy
Bardzo to opornie przebiegało
raz 1
Z domu do Łagiewnik, miałem jechać do Rogowa ale jadąc polnymi drogami przez wzniesienia łódzkie poczułem jakąś niemoc taką, pot sie ze mnie lał strumieniem i wogóle było słabo, jechałem kawałkami trasę maratonu w końcu na wysokości Byszew
dałem spokój i zawróciłem w strone nowosolnej, Przebiłem się na Wiączyń, potem na Eufeminów, tam zboczyłem na kamienisty dukt który się skończył gospodarstwem w zwiążku z tym pokonałem resztę drogi na przełaj przez pole, oczywiście jadąć no bo co, mój czołg nie przejedzie?:P Potem Jordanów i wbiłem sie do kumpla w Justynowie na grillika:)
raz 2
Posilony kiełbachą i kaszanką w tempie całkiem znośnym (30, czasem 37) popędziłem do Łodzi, ledwie przyjechałem spostrzegłem że mam na zegarze 69 kilosów - decyzja dokręcam setkę:P
raz 3
Z ojcem ruszyliśmy przez lublinek, do Pabianic, tam skręt na prawo na Lutomiersk, Porszewice, Kanzas - w Kanzasie ojciec po spotkaniu z jakimś kundlem zdemolował przednią obręcz, czego skutkiem był spadek tempa dramatyczny..no ale dobiliśmy na retkinie i kilometr od domu zobaczyłem setę:):):):)
I co że na raty ważne że fajnie było
Bardzo to opornie przebiegało
raz 1
Z domu do Łagiewnik, miałem jechać do Rogowa ale jadąc polnymi drogami przez wzniesienia łódzkie poczułem jakąś niemoc taką, pot sie ze mnie lał strumieniem i wogóle było słabo, jechałem kawałkami trasę maratonu w końcu na wysokości Byszew
dałem spokój i zawróciłem w strone nowosolnej, Przebiłem się na Wiączyń, potem na Eufeminów, tam zboczyłem na kamienisty dukt który się skończył gospodarstwem w zwiążku z tym pokonałem resztę drogi na przełaj przez pole, oczywiście jadąć no bo co, mój czołg nie przejedzie?:P Potem Jordanów i wbiłem sie do kumpla w Justynowie na grillika:)
raz 2
Posilony kiełbachą i kaszanką w tempie całkiem znośnym (30, czasem 37) popędziłem do Łodzi, ledwie przyjechałem spostrzegłem że mam na zegarze 69 kilosów - decyzja dokręcam setkę:P
raz 3
Z ojcem ruszyliśmy przez lublinek, do Pabianic, tam skręt na prawo na Lutomiersk, Porszewice, Kanzas - w Kanzasie ojciec po spotkaniu z jakimś kundlem zdemolował przednią obręcz, czego skutkiem był spadek tempa dramatyczny..no ale dobiliśmy na retkinie i kilometr od domu zobaczyłem setę:):):):)
I co że na raty ważne że fajnie było
- DST 101.00km
- Teren 30.00km
- Czas 04:50
- VAVG 20.90km/h
- Aktywność Jazda na rowerze



