Wpisy archiwalne w miesiącu
Maj, 2008
| Dystans całkowity: | 1091.00 km (w terenie 329.00 km; 30.16%) |
| Czas w ruchu: | 52:33 |
| Średnia prędkość: | 20.76 km/h |
| Liczba aktywności: | 19 |
| Średnio na aktywność: | 57.42 km i 2h 45m |
| Więcej statystyk | |
Wtorek, 13 maja 2008
Kategoria czołgiem!
z Ojcem do Kanzasu,
z Ojcem do Kanzasu, potem Żabiczki Złotno, Dom
- DST 28.00km
- Teren 10.00km
- Czas 01:29
- VAVG 18.88km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Setka na 3 razy
Setka na 3 razy
Bardzo to opornie przebiegało
raz 1
Z domu do Łagiewnik, miałem jechać do Rogowa ale jadąc polnymi drogami przez wzniesienia łódzkie poczułem jakąś niemoc taką, pot sie ze mnie lał strumieniem i wogóle było słabo, jechałem kawałkami trasę maratonu w końcu na wysokości Byszew
dałem spokój i zawróciłem w strone nowosolnej, Przebiłem się na Wiączyń, potem na Eufeminów, tam zboczyłem na kamienisty dukt który się skończył gospodarstwem w zwiążku z tym pokonałem resztę drogi na przełaj przez pole, oczywiście jadąć no bo co, mój czołg nie przejedzie?:P Potem Jordanów i wbiłem sie do kumpla w Justynowie na grillika:)
raz 2
Posilony kiełbachą i kaszanką w tempie całkiem znośnym (30, czasem 37) popędziłem do Łodzi, ledwie przyjechałem spostrzegłem że mam na zegarze 69 kilosów - decyzja dokręcam setkę:P
raz 3
Z ojcem ruszyliśmy przez lublinek, do Pabianic, tam skręt na prawo na Lutomiersk, Porszewice, Kanzas - w Kanzasie ojciec po spotkaniu z jakimś kundlem zdemolował przednią obręcz, czego skutkiem był spadek tempa dramatyczny..no ale dobiliśmy na retkinie i kilometr od domu zobaczyłem setę:):):):)
I co że na raty ważne że fajnie było
Bardzo to opornie przebiegało
raz 1
Z domu do Łagiewnik, miałem jechać do Rogowa ale jadąc polnymi drogami przez wzniesienia łódzkie poczułem jakąś niemoc taką, pot sie ze mnie lał strumieniem i wogóle było słabo, jechałem kawałkami trasę maratonu w końcu na wysokości Byszew
dałem spokój i zawróciłem w strone nowosolnej, Przebiłem się na Wiączyń, potem na Eufeminów, tam zboczyłem na kamienisty dukt który się skończył gospodarstwem w zwiążku z tym pokonałem resztę drogi na przełaj przez pole, oczywiście jadąć no bo co, mój czołg nie przejedzie?:P Potem Jordanów i wbiłem sie do kumpla w Justynowie na grillika:)
raz 2
Posilony kiełbachą i kaszanką w tempie całkiem znośnym (30, czasem 37) popędziłem do Łodzi, ledwie przyjechałem spostrzegłem że mam na zegarze 69 kilosów - decyzja dokręcam setkę:P
raz 3
Z ojcem ruszyliśmy przez lublinek, do Pabianic, tam skręt na prawo na Lutomiersk, Porszewice, Kanzas - w Kanzasie ojciec po spotkaniu z jakimś kundlem zdemolował przednią obręcz, czego skutkiem był spadek tempa dramatyczny..no ale dobiliśmy na retkinie i kilometr od domu zobaczyłem setę:):):):)
I co że na raty ważne że fajnie było
- DST 101.00km
- Teren 30.00km
- Czas 04:50
- VAVG 20.90km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 9 maja 2008
Kategoria czołgiem!
Mały Trening w Łagiewnikach
Mały Trening w Łagiewnikach
Ustawka z Pixonem I Guciem, forma rośnie bo daje rade napiżdżać ostro po tym lesie z tymi maniakami:) Na sam koniec wyścig od zgierskiej do makro z jakimś ziomem na trekingu ( myślałby kto że ja rady nie dam hehe)
Ustawka z Pixonem I Guciem, forma rośnie bo daje rade napiżdżać ostro po tym lesie z tymi maniakami:) Na sam koniec wyścig od zgierskiej do makro z jakimś ziomem na trekingu ( myślałby kto że ja rady nie dam hehe)
- DST 47.00km
- Teren 17.00km
- Czas 02:01
- VAVG 23.31km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 7 maja 2008
Kategoria czołgiem!
- DST 18.00km
- Teren 8.00km
- Czas 00:53
- VAVG 20.38km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 6 maja 2008
Kategoria czołgiem!
Przez las za oczyszczalnią do Kaznasu,
Przez las za oczyszczalnią do Kaznasu, Złotno i dom
- DST 28.00km
- Teren 10.00km
- Czas 01:29
- VAVG 18.88km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 5 maja 2008
Kategoria czołgiem!
Objazd Kanzasu
Objazd Kanzasu
- DST 22.00km
- Czas 01:09
- VAVG 19.13km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Village Madness
Trasa
Village Madness
Trasa wykręcona
Baza (Rosanów) - Sokolniki,Piątek, Jasionna, Mięsosnia, Boczki Domaradzkie, Zarzeczna, Zlewanice, Głowno, Szczecin, Dmosin,Poćwiardówka, Niesułków, Stryków, Anielin, Kębliny, Biała, Dzierżązna-Baza
Rano Decyzja żeby zrobić setkę:P ...bo tak:) Ruszyłem z ojcem do Sokolnik potem przez las do drogi na Piątek, potem tata odbił na Białą bo co będzie się z maniakiem tyle kilosów wozić:D Ja pojechałem w lewo pod wiatr szosą do Piątku
Thank God It's Friday :P

Z Piątku odbiłem na skos na Jasionną i tym samym zapoczątkowałem zwiedzanie malowniczych pól i wiosek przedziwnej nazwy i kształtów

Błądząc po jakiś polnych drogach w końcu dojechałem do Głowna

Tajemnicza Wieża w Głownie

Z Głowna ruszyłem drogą pod lasem do Dmosina , przynajmniej taki plan był bo znalazłem sie jednak odrobinę dalej.....

Dobrze że nie Moskwa:P
Kombinując dalej znalazłem się w dobrze znanym terenie wzniesień łódzkich przejechałem kawałek zielonym szlakiem i wbiłem się na drogę do Strykowa..
Tu skończyło sie przyjemne pedałowanie bo znów dostałem zimny wiatr w twarz i ostatnie 30 kilosów to właśnie zmagania z nim i swoja słabością

3:10 to Grotniki...
Dotarłem w końcu do Strykowa odbiłem na Ozorków i długa, w Kęblinie zauważyłem
zwierzaki no to dawaj im fotę.

Za Białą postanowiłem odwiedzić jeszcze fermę Strusi w DZierżąznej

Ten manewr pozwolił mi na spokojne przekroczenie zamierzonej stówy bez dokręcania, przez ten zimny wiatr się zmęczyłem kapkę ale czego nie uleczy kiełbasa i kurczak z grilla:)
Foty robione komórkowcem więc niestety kijowe, czas pokaże czy w końcu uda sie aparat kupić
Trasa wykręcona
Baza (Rosanów) - Sokolniki,Piątek, Jasionna, Mięsosnia, Boczki Domaradzkie, Zarzeczna, Zlewanice, Głowno, Szczecin, Dmosin,Poćwiardówka, Niesułków, Stryków, Anielin, Kębliny, Biała, Dzierżązna-Baza
Rano Decyzja żeby zrobić setkę:P ...bo tak:) Ruszyłem z ojcem do Sokolnik potem przez las do drogi na Piątek, potem tata odbił na Białą bo co będzie się z maniakiem tyle kilosów wozić:D Ja pojechałem w lewo pod wiatr szosą do Piątku
Thank God It's Friday :P

Z Piątku odbiłem na skos na Jasionną i tym samym zapoczątkowałem zwiedzanie malowniczych pól i wiosek przedziwnej nazwy i kształtów

Błądząc po jakiś polnych drogach w końcu dojechałem do Głowna

Tajemnicza Wieża w Głownie

Z Głowna ruszyłem drogą pod lasem do Dmosina , przynajmniej taki plan był bo znalazłem sie jednak odrobinę dalej.....

Dobrze że nie Moskwa:P
Kombinując dalej znalazłem się w dobrze znanym terenie wzniesień łódzkich przejechałem kawałek zielonym szlakiem i wbiłem się na drogę do Strykowa..
Tu skończyło sie przyjemne pedałowanie bo znów dostałem zimny wiatr w twarz i ostatnie 30 kilosów to właśnie zmagania z nim i swoja słabością

3:10 to Grotniki...
Dotarłem w końcu do Strykowa odbiłem na Ozorków i długa, w Kęblinie zauważyłem
zwierzaki no to dawaj im fotę.

Za Białą postanowiłem odwiedzić jeszcze fermę Strusi w DZierżąznej

Ten manewr pozwolił mi na spokojne przekroczenie zamierzonej stówy bez dokręcania, przez ten zimny wiatr się zmęczyłem kapkę ale czego nie uleczy kiełbasa i kurczak z grilla:)
Foty robione komórkowcem więc niestety kijowe, czas pokaże czy w końcu uda sie aparat kupić
- DST 104.00km
- Teren 15.00km
- Czas 04:36
- VAVG 22.61km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 2 maja 2008
Kategoria czołgiem!
Rosanów - Grotniki
Rosanów - Grotniki - Ozorków - Sokolniki
z ojcem taka mała wyprawa
- DST 30.00km
- Teren 8.00km
- Czas 01:35
- VAVG 18.95km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Pochód 1 Majowy czyli Ustawka
Pochód 1 Majowy czyli Ustawka z Ekipą na Czarnocin
Trasa- Baza- Dąbrowa - Wiskitno - Wola Rakowa - Pałczew - Wola Kutowa - Czarnocin (zalew) - Zamość - Las Cisowski - Gałków - Las Wiączyński - Kombinacje w okolicach Brzezinskiej - Centrum -Dom
Ten dzień zaczął się kacem i sprzątaniem chałupy....Naraz patrzę w gadu a tu wiadomośc od Pixona że ustawka..No to w drogę, spotkaliśmy się pod Centralem 2 i uderzyliśmy po Maćka i Gucia112. Zabrał się z nami jeszcze kumpel Macieja, Sławek. Jadąć tempem zdrowym nabrałem życia i wjechaliśmy na wiejskie tereny. Jak to juz bywa wsród braci rowerowej zawsze znajdzie się ekipa gdzie sie ludzie wygłupiają toteż zlewa była całą drogę Posiedzieliśmy chwilę nad zalewem w czarnocinie szkoda że nie było więcej słoneczka to może i 'widoczki' byłyby fajniejsze hehe W końcu wjechalismy do lasu no bo ile mozna po tej szosie, wybieranie drogi pózniej polegało na tym że: jedziemy w lewo? nie, w prawo..ok .Za Gałkowem na niebie zrobiła sie lekka masakra i częśc ekipy stwierdziła że sie zawija na chatę,Pixon uderzył na czerwony szlak przez las wiączyński, a my ze Sławkiem stwierdziliśmy że jednak nie wymiekamy i ruszyliśmy za nim.Bez map ani GPSu dojechalismy Czerwonym szlakiem do Brzezińskiej, Tam chwile asfaltem potem w lewo w prawo i dojechaliśmy do....Brzezińskiej LOL..
Zaczęło kropic no to ognia do Wojska Polskiego tam split, ja uderzyłem przez Pietrynę do domu, na Piotkowskiej oczywiście znalazł sie amator wyścigów od świateł do świateł ale że miałem jeszcze powera to go objechałem:):):) a potem nastąpiło PIWO.....
Przyrodniczo wyprawa przecudna zwłaszcza ten las /rezerwat pod Gałkowem bardzo malowniczy
pozdrawiam uczestników a tu skrojone zdjęcie od Pixona:P
od lewej: Sławek, Maciek, Łukasz, JA we własnej, Rafał
Trasa- Baza- Dąbrowa - Wiskitno - Wola Rakowa - Pałczew - Wola Kutowa - Czarnocin (zalew) - Zamość - Las Cisowski - Gałków - Las Wiączyński - Kombinacje w okolicach Brzezinskiej - Centrum -Dom
Ten dzień zaczął się kacem i sprzątaniem chałupy....Naraz patrzę w gadu a tu wiadomośc od Pixona że ustawka..No to w drogę, spotkaliśmy się pod Centralem 2 i uderzyliśmy po Maćka i Gucia112. Zabrał się z nami jeszcze kumpel Macieja, Sławek. Jadąć tempem zdrowym nabrałem życia i wjechaliśmy na wiejskie tereny. Jak to juz bywa wsród braci rowerowej zawsze znajdzie się ekipa gdzie sie ludzie wygłupiają toteż zlewa była całą drogę Posiedzieliśmy chwilę nad zalewem w czarnocinie szkoda że nie było więcej słoneczka to może i 'widoczki' byłyby fajniejsze hehe W końcu wjechalismy do lasu no bo ile mozna po tej szosie, wybieranie drogi pózniej polegało na tym że: jedziemy w lewo? nie, w prawo..ok .Za Gałkowem na niebie zrobiła sie lekka masakra i częśc ekipy stwierdziła że sie zawija na chatę,Pixon uderzył na czerwony szlak przez las wiączyński, a my ze Sławkiem stwierdziliśmy że jednak nie wymiekamy i ruszyliśmy za nim.Bez map ani GPSu dojechalismy Czerwonym szlakiem do Brzezińskiej, Tam chwile asfaltem potem w lewo w prawo i dojechaliśmy do....Brzezińskiej LOL..
Zaczęło kropic no to ognia do Wojska Polskiego tam split, ja uderzyłem przez Pietrynę do domu, na Piotkowskiej oczywiście znalazł sie amator wyścigów od świateł do świateł ale że miałem jeszcze powera to go objechałem:):):) a potem nastąpiło PIWO.....
Przyrodniczo wyprawa przecudna zwłaszcza ten las /rezerwat pod Gałkowem bardzo malowniczy
pozdrawiam uczestników a tu skrojone zdjęcie od Pixona:P
od lewej: Sławek, Maciek, Łukasz, JA we własnej, Rafał
- DST 101.00km
- Teren 30.00km
- Czas 04:45
- VAVG 21.26km/h
- Aktywność Jazda na rowerze



